Blog
O dzieciu, któremu NASTO...lata
DJ.Mama
DJ.Mama Zalatana Kura Domowa o duszy orła, która usiłuje pogodzić Kurnik z urzędową Grzędą
0 obserwujących 132 notki 45515 odsłon
DJ.Mama, 9 marca 2012 r.

Szanty i latawce

 

— Mamo, w sobotę idę na koncert, wrócę prawdopodobnie rano – poinformował mnie tydzień temu Studentdzieć

— No to miłej zabawy i jakby co, wiesz – odpowiedziałam spokojnie

— Wiem, wiem, koło ratunkowe, telefon do przyjaciela, bo SECURITY czuwa – zachichotał Studentdzieć

Za każdym razem, gdy Dzieć mój najstarszy wybiera się na Szanty, powraca, jak bumerang historia sprzed lat. Otóż moje wtedy, dopiero, co „dorosłe” Dziecię postanowiło wybrać się na nocny, darmowy koncert, taki maraton z muzyką (i piwem w łapie). Oczywiście, z jednej strony ruszyła moja bujna, galopująca wyobraźnia, podsuwająca trudne do zaakceptowania obrazy, z drugiej zaś zdrowy rozsądek podpowiadał: „dać wolność i swobodę”. I jak to pogodzić? Porozmawiałam z Dorosłym Dzieckiem i doszłyśmy do consensusu: utrzymujemy kontakt sms – owy, dojadą na miejsce, rozejrzą się i się zameldują, w razie potrzeby szybkiej interwencji lub braku komunikacji miejskiej, dają znać – przyjadę. Gdy zdecydują się na powrót samodzielny – meldują godzinę wyjścia.

Gdy za Dorosłym Dzieckiem zamknęły się drzwi, ja przygotowałam sobie „zestaw czuwający”: herbatkę, książkę i komplet dresów, by w razie potrzeby nagłej, założyć na piżamę i nie tracąc czasu, móc ruszyć po Dziecię.

Około godziny pierwszej dostałam pierwszego sms-a : „ Jest spoko, wstęp wolny, piwo drogie”

Uspokojona wróciłam do lektury. Około godziny trzeciej dostaję sms: „ Fajna zabawa, obok wyczaili całonocny monopolowy”. 

Szlag trafił mój spokój. Siedzą, żłopią piwsko, trzeba być czujnym jak Siuks, bo nie widomo, czy nie będę zmuszona z transportem ratunkowym jechać. Popiją i będą dziecku mojemu dokuczać.

Po czwartej dostaję wiadomość: „spadamy na pierwszy, ranny tramwaj”

„No tak, teraz to się zacznie – popite towarzystwo, będzie się szwendać po mieście, zaczepiać dziewczyny, o Matko, chyba rana nie dożyję! „ – zaczynam się nakręcać

 Leżę tak z książką w rękach, udając tylko przed sobą, że czytam, a w głowie kołatają mi się słowa Babci mojej: „Dzieci są jak latawce”, „…pozwolić odlecieć”.

„Cholera, chyba zaraz sama odlecę! Jak to było za czasów mojej młodości? Ło Matko Polko Nadopiekuńcza! Toż wtedy telefonów nie było, komputerów nie było, komunikacja do bani, a ja, „Osoba Dorosła”, potrafiłam oznajmić, że w piątek po szkole jadę z ekipą w góry, wracam w poniedziałek rano i idę prosto na zajęcia! To były cztery dni, a nie marne parę godzin w nocy!

Co wtedy przeżywali moi Rodzice? Czy też tak świrowali, że cały świat czyha na moje życie i zdrowie?

Jak to leciało? „Dzieci są jak latawce, latawce, odlecieć…” No i odleciałam!  Gdy ocknęłam się, to już świtało. Chwyciłam za telefon. Żadnych wiadomości. Dziecia w domu nie słyszałam, znaczy się, nie dotarł. Chrzanić wstukiwanie. Dzwonię! Z drugiej strony słyszę bełkotliwe: „Noooo”

No, ładnie, popiła i teraz do domu trafić nie może.

— Co robisz? Gdzie jesteś? - rzucam rozpaczliwie i jednocześnie próbuje się wbić w przygotowane dresy.

—Leeeeżę… – słyszę coś, jakby ziewanie. No tak leży gdzieś pomiędzy klubem, a przystankiem. Muszę pędzić, ratować… – … w łóżku – słyszę już przytomniej. Na szczęście nie zdążyłam wyartykułować kolejnej myśli, bo oto ze swojego pokoju wyszło moje Dziecię, zaspane, zdziwione, zaskoczone.

— A ty, co, wybierasz się gdzieś pobiegać i towarzystwa poszukujesz? – zapytało, widząc mnie w ubraniu sportowym.

Ryknęłam śmiechem i pukając się w czoło, własne czoło Matki Polki Nadopiekuńczej, zawracając do łóżka na zasłużony odpoczynek, mrucząc pod nosem babcine sentencje: „dzieci są jak latawce… „

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

------------------------------------------------------------ *************„Wesołe smutki”************** Gdy w domu wesoło, ciesz się. Gdy ponuro Stwarzaj źródło radości sam, wewnętrzną mocą. Niech pogoda nad smutkiem zawsze będzie górą, Jak światło w dzień od słońca, a latarni nocą. (Tadeusz Kotarbiński)

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Mały, biały pies... z łatami:) Dużymi łatami Rasa może i angielska, ale temperament tak,...
  • @Justa Justa, proszę Cię napisz, jak tego myszowatego łapaliście. Jak Ty znajdziesz czas na...
  • @ Justa, Celeste Witam miłe Panie:) Fajna akcja, prawda? Dzięki za odzew! PS Do...

Tagi

Tematy w dziale