Blog
O dzieciu, któremu NASTO...lata
DJ.Mama
DJ.Mama Zalatana Kura Domowa o duszy orła, która usiłuje pogodzić Kurnik z urzędową Grzędą
0 obserwujących 132 notki 45515 odsłon
DJ.Mama, 12 kwietnia 2012 r.

Czekoladowa prędkość kosmiczna

— Puk, puk – usłyszałam z drugiej strony drzwi Nastodziecia naśladującego paszczą odgłos stukania – Houston, mam problem z pierwszą prędkością kosmiczną.

— Żadne „puk, puk” ani inne takie tam. Przerwę mam, ćwiczę odlot. Jak wyląduję, to się sama zamelduję. Póki co orbituję. Pół godzinki dla słoninki. Czas ustawowo wolny od wszelkich problemów! – wyburczałam w kierunku włazu wylotowego, broniąc zaciekle wywalczonej wolności osobistej i … odleciałam, tak, jak obiecałam. Po czterdziestu minutach, gdy opuszczałam już swoje Centrum Lotów Kosmicznych, wpadłam na Nastodziecia, który z czekoladą w łapie, ukrytą za tylną częścią własnej osoby, przemykał w kierunku statku, chwilowo bezzałogowego.

— No, widzę, że pierwszą prędkość kosmiczną opanowałaś już sama do perfekcji, więc moja pomoc jest już, że tak się wyrażę… zbędna – zagadałam.

— A po czym wnioskujesz, że loty kosmiczne z pierwszą prędkością mam już za sobą? – odpowiedział Nastodzieć.

— Ano po tym, z jaką precyzją orbitujesz wokół szafki ze słodyczami! – wyjaśniłam.

— Ojej, zaledwie kilka kółeczek… To nie żadne orbitowanie, tylko celebrowanie Światowego Dnia Czekolady – wytłumaczył swoje wycieczki Nastodzieć.

— Za moich czasów czekolada była na kartki, więc celebrowało się Dzień Kosmonauty – przypomniałam sobie szkolne apele na cześć Jurija Gagarina.

— No właśnie, bo ja w temacie tych dwóch świąt właśnie. Poczekaj, skoczę po czekoladki i zeszyt z fizyki i zaraz zamelduję się u ciebie, bo wiesz, u mnie chwilowo nie ma warunków… – powiedziało dziecię moje i zniknęło. Hi, hi, hi warunków chwilowo nie ma, jakie to ładne określenie na brak porządku. Chcąc nie chcąc zameldowałam się nazad w sypialni, na swoim pasie startowym. Za chwilę wylądował Nastodzieć i przeżuwając kolejną czekoladkę czytał to nieszczęsne zadanie z fizyki:

— Oblicz pierwszą i drugą prędkość kosmiczną na Księżycu, jeśli wiadomo, że jego promień wynosi 1740 km, a grawitacja jest równa 1/6 grawitacji Ziemi.

— No, w pierwszym przypadku korzystasz z równowagi sił działających na satelitę, a w drugim z zasady zachowania energii – wysiliłam kosmicznie szare komórki i sięgnęłam po czekoladkę.

— Tyle to i ja wiem – wtrącił Nastodzieć – te z truflowym nadzieniem są najlepsze, mniam, spróbuj… ale ja muszę grawitację wpleść, a jak przekształcam te wzory, to mi na końcu wychodzi duże „G”, a dane mam małe „g”… próbowałaś już te truflowe?

— Ja tam wolę kawowe w gorzkiej czekoladzie, chętnie się zamienię… ale ty jesteś ufok niedouk jakiś, zobacz sobie wzór na przyspieszenie grawitacyjne… mm mniam, dla dobra sprawy i ustawy o wychowywaniu w trzeźwości, mogę te pijane przyjąć od ciebie, a w zamian oddam truskawkowe w mlecznej… o czym to ja mówiłam? A, masz już ten wzór? No to wykop z mianownika jeden promień, bo jest w kwadracie i wstaw go do wzoru z tymi G, M, R pod pierwiastek i wszystko jasne – wymlaskałam odpowiedź.

— To nie takie proste. Jak mam wykopać „R” z mianownika? Masz tu coś do picia, bo mnie zemdliło od tego próbowania, ojej czekolada mi się do tyłka przykleiła… sorki, wytrę, wypiorę, tak mi z paszczy uciekło, jak chciałam to „R” wykopać.

— Pomnóż czekoladożerco obie strony przez 1/R i ci wyjdzie. Ożesz ty, plamę będę miała na narzucie, tobie wyjdzie wzór, a mnie plama! Mdli mnie i nie wiem, czy bardziej od tej czekolady, czy od tych prędkości kosmicznych?

— Zostały jeszcze trzy czekoladki, ale nie uda im się mnie sprowokować. Wystarczy mi, że te zeżarte przyczyniły się do zwiększenia mojej masy własnej i objętości w biodrach, przez co nie grozi mi, by jakaś pierwsza prędkość kosmiczna ruszyła mój tyłek z łóżka wprowadziła go wraz resztą ciała na jakąś orbię – zagadał naukowo Nastodzieć i rozłożył swoją masę na ocalałych czekoladkach.

— Słuchaj kosmito, żadna prędkość kosmiczna nie zależy od masy, ale jak wiesz, druga nazywa się prędkością ucieczki i mogę cię zapewnić, że jeśli zafundujesz mi drugą plamę z czekolady, to tę drugą prędkość odczujesz na własnym tyłku, bo jak się wkurzę, to zasadzę ci takiego kosmicznego kopa w zad, że będziesz prosić Pana Boga o hamulce! – wyrzuciłam z siebie ulubiony tekst z dzieciństwa o hamulcach i siłach wyższych, aż w sypialni zameldowała się reszta rodzinki.

— Hi, hi, hi – zaśmiał się Nastodzieć – bo my tu świętujemy Dzień Kosmicznej Czekolady z białymi dziurami, czarnymi plamami i Jurijem Gagarinem na orbicie, bez masy oczywiście! Czekoladowej, hi, hi, hi.

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

------------------------------------------------------------ *************„Wesołe smutki”************** Gdy w domu wesoło, ciesz się. Gdy ponuro Stwarzaj źródło radości sam, wewnętrzną mocą. Niech pogoda nad smutkiem zawsze będzie górą, Jak światło w dzień od słońca, a latarni nocą. (Tadeusz Kotarbiński)

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Mały, biały pies... z łatami:) Dużymi łatami Rasa może i angielska, ale temperament tak,...
  • @Justa Justa, proszę Cię napisz, jak tego myszowatego łapaliście. Jak Ty znajdziesz czas na...
  • @ Justa, Celeste Witam miłe Panie:) Fajna akcja, prawda? Dzięki za odzew! PS Do...

Tagi

Tematy w dziale